środa, 23 maja 2012 08:12

Sędzia oskarżona o fałszowanie protokołów

Napisane przez  (mb)
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Sędzia Marta B.-N. z wydziału cywilnego Sądu Rejonowego w Krasnymstawie została pozbawiona immunitetu przez Sąd Najwyższy. To pozwoliło prokuraturze postawić ją w stan oskarżenia za fałszowanie protokołów z rozpraw. Sprawa trafiła do sądu w Krasnymstawie. Jednak sędziowie, z uwagi na to, że Marta B.-N. była ich wieloletnią współpracownicą, wyłączają się z prowadzenia procesu.

 

W połowie lutego br. Sąd Najwyższy utrzymał w mocy wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie pozbawiający sędzię Martę B.-N. immunitetu. Taki wniosek złożyła zamojska Prokuratura Rejonowa, która chciała oskarżyć sędzię o fałszowanie protokołów z rozpraw. Nie mogła jednak tego zrobić, bo kobietę chronił immunitet sędziowski. Gdy sędzia go straciła, usłyszała dwa zarzuty. - Pierwszy dotyczy tego, iż 20 czerwca 2008 roku sędzia poleciła zmienić w protokole z rozpraw datę ogłoszenia orzeczenia. Drugi zarzut dotyczy daty 30 czerwca tego samego roku. Sędzia dopuściła się identycznego przestępstwa. Oskarżona nie przyznała się do winy. Za przekroczenie uprawnień i fałszowanie dokumentacji grozi jej pięć lat więzienia - poinformował Romuald Sitarz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do krasnostawskiego sądu. Jednak sędziowie, nie chcąc być posądzonymi o stronniczość, wyłączają się z prowadzenia procesu przeciwko ich wieloletniej koleżance po fachu. Wobec takiego obrotu sprawy, Sąd Okręgowy będzie musiał wyznaczyć inny sąd, który osądzi Martę B.-N.

To nie jedyne problemy jakie miała z prawem sędzia Marty B.-N. Przed czterema i trzema laty współpracownicy pięciokrotnie przyłapywali ją w pracy pod wpływem alkoholu. Do ostatniego takiego incydentu doszło w lutym 2009 roku. Sędzia przewodnicząc rozprawie nagle wyszła z sali rozpraw. Wyjaśniła wówczas, że wypadł jej ząb i natychmiast musiała skorzystać z pomocy stomatologa. Swój wygląd tłumaczyła tym, że była odurzona lekami. Ale ówczesny prezes sądu nie dał jej wiary i zaproponował sędzi badanie alkomatem. Ta nie zgodziła się na to, bo - jak stwierdziła - uwłaczało to jej godności. Wobec takiego zachowania sędzi prezes podjął decyzję, aby niezwłocznie zawiesić ją w obowiązkach służbowych, a sprawa trafiła do sądu dyscyplinarnego. We wrześniu 2010 roku Sąd Apelacyjny w Lublinie uznał sędzię winną przebywania w pracy i prowadzenia rozpraw pod wpływem alkoholu oraz odstąpienia od czynności służbowych i ukarał przeniesieniem w inne miejsce pracy. Marta B.-N. nie przyznała się do winy i odwołała się, oczekując uniewinnienia. Od wyroku odwołał się też minister sprawiedliwości, który żądał wydalenia sędzi ze służby. Sprawę rozpatrzył Sąd Najwyższy i przekazał do ponownego rozpoznania lubelskiemu sądowi. W lipcu ub. r. sędzia ponownie została uznana winną. Jednak cztery z pięciu zarzutów zdążyły się przedawnić. Marta B.-N została ukarana tylko za przewinienie z lutego 2009 roku dyscyplinarnym przeniesieniem do pracy w innym sądzie na terenie apelacji lubelskiej. Ukarana i minister sprawiedliwości znowu odwołali się do SN, ale sąd odwołań nie uwzględnił utrzymując tym samym w mocy orzeczenie lubelskiego Sądu Apelacyjnego.