czwartek, 21 kwietnia 2016 13:37

Życie poza Sejmem

Napisane przez  tak
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Rozczarowani polityką ruchu KUKIZ’15 – głównie działacze na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych i „Oburzonych”, organizują nowe ugrupowanie.

Pierwszy wojewódzki kongres Antypartii odbył się w Lublinie. Z kolei na innym skrzydle antysystemowym również awansują lublinianie. Na czele stowarzyszenia Marsz Niepodległości, organizującego największe manifestacje ostatnich lat, stanął Krzysztof Kobylas, do niedawna lider ONR w regionie.
Dziwny kraj...?
„Polska to taki piękny i zarazem dziwny kraj… Kraj, w którym wystarczy niecałe 19 proc. głosów wszystkich osób uprawionych do głosowania, żeby nim rządzić. Kraj, w którym lepiej się opłaca wyrzucić żywność na śmietnisko, niż dać biednym. Kraj, w którym komornik może zająć hipotekę za śmiesznie niski dług i nikt nic z tym nie zrobi. Kraj, w którym państwową stadniną koni może zarządzać człowiek, który zwierzę to widział tylko na obrazku. Kraj, w którym rodzice nie mogą decydować, co ich dzieci mają jeść w szkołach” – uchwalili zbuntowani ex-kukizowcy na pierwszym w kraju Sejmiku Antysystemowym, prowadzonym przez Marka Ciesielczyka i lubelskiego działacza chadeckiego Andrzeja Moroza. Zdaniem zgromadzonych obecny parlament i rząd nie doprowadzą do naprawy patologii pozostałych po poprzedniej ekipie, stąd też rolą „twardej opozycji” pozostaje nadal punktować patologie władzy.

 

 


Prawica trenuje, lewica wspomina
Również w umiarkowanej, programowej opozycji widzi rolę współczesnych narodowców Krzysztof Kobylas, niegdyś prezes KUL-owskiego klubu VADE MECUM, wybrany właśnie na lidera ogólnopolskiego stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Choć część Ruchu Narodowego skupiona jest wokół posłów tego ugrupowania wybranych z listy KUKIZ’15 reszta środowiska wciąż szuka swojego miejsca na scenie politycznej, ewentualnie zwraca się ku pracy formacyjnej.
Z kolei sam MN miałby stać się organizacją kreującą całoroczne wydarzenia, a nie tylko rocznicowe, oparte na sprawnej, jednolitej strukturze, w tym także wyszkolonych służbach ochronnych, chroniących uczestników manifestacji przed prowokacjami. O swoim istnieniu chciałby także przypomnieć zdegradowany do roli planktonu Sojusz Lewicy Demokratycznej. Okazją stają się akcje „w obronie konstytucji”, organizowane przez różnej maści opozycję. SLD kolportuje samouczek na temat dziejów ustawy zasadniczej w Polsce, z podkreślaniem roli polityków lewicy przy przyjmowaniu obecnie obowiązującej konstytucji, łamanej, zdaniem opozycji, przez rząd PiS.
Z punktu widzenia polityki parlamentarnej ruchy pozasejmowe sprawiają raczej wrażenie... pozagrobowych. Z drugiej jednak strony jeszcze kilkanaście miesięcy temu nikt nie mógł przewidzieć ani znakomitego wyniku Kukiza, ani klęski SLD. Może więc warto przyglądać się politycznej drobnicy?