środa, 20 kwietnia 2016 11:24

Dała oszustom 82 tysiące!

Napisane przez  kg
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

To się w głowie nie mieści. 80-letnia mieszkanka Izbicy myślała, że pomaga córce, która wpadła w finansowe kłopoty, i przekazała złodziejom dorobek swojego życia - aż 82 tysiące złotych. - Tak wielkiego oszustwa metodą „na wnuczka” jeszcze u nas nie było - mówi Piotr Wasilewski z krasnostawskiej policji.

Rozpoczęło się od podawania się za wnuczka będącego w potrzebie, potem były fałszywe dzieci, policjanci, pracownicy spółdzielni mieszkaniowej, a nawet urzędnicy. Pomysłowość złodziei nie zna granic. Zrobią wszystko, by wyłudzić pieniądze od starszych, niczego nieświadomych i działających w dobrej wierze osób. Dziś tego typu przekręty określa się mianem „metody na wnuczka”. Zazwyczaj oszuści bogacili się dzięki niej o kilka tysięcy złotych. Rekord został pobity w ubiegłym tygodniu w Izbicy.
- Tzw. metodą na wnuczka, choć podając się za córkę okradzionej kobiety, wyłudzono tu 82 tysiące złotych. To zdecydowanie największa kwota, z jaką dotychczas mieliśmy do czynienia - mówi Piotr Wasilewski, rzecznik krasnostawskiej policji.
Wszystko rozegrało się w czwartek, 14 kwietnia. Do 80-letniej mieszkanki Izbicy zadzwoniła kobieta, która płaczliwym głosem podawała się za jej córkę. - Mówiła, że ma problemy, że pożyczyła pieniądze od koleżanki, która pracuje w banku, a ta ma teraz w pracy kontrolę. Z rozmowy wynikało, że „córka” musi natychmiast oddać tej koleżance dużą kwotę pieniędzy - opowiada Wasilewski. Starsza pani, wierząc, iż rozmawia z swoim dzieckiem, zaoferowała, że zlikwiduje swoje lokaty bankowe. Następnie skontaktowała się z pracownikami Banku Spółdzielczego w Izbicy, by potwierdzić, czy będzie mogła wypłacić wszystkie swoje oszczędności.
- Gdy rzekoma córka zatelefonowała ponownie, kobieta oświadczyła, że właśnie idzie po pieniądze. Następnie oszustka telefonowała kilkakrotnie do mieszkanki Izbicy, ciągle ją ponaglając - mówi Wasilewski. Gdy 80-latka wróciła z kasą do domu, usłyszała przez telefon, że „córka” osobiście po pieniądze nie może się zgłosić, ale wyśle swojego kolegę. Po jakimś czasie do jej domu zapukał młody mężczyzna.

 

 


- Po oddaniu mu gotówki, kobieta zatelefonowała do swojej prawdziwej córki, by powiedzieć, że już przekazała pieniądze. Córka nie wiedziała oczywiście, o czym jej matka mówi. Wówczas starsza pani zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa - opowiada rzecznik. Policja ma rysopis owego posłańca i intensywnie poszukuje złodziei. Po raz kolejny apeluje też, by w sytuacjach wymagających natychmiastowego podjęcia decyzji, co do swoich oszczędności, chwilę się zastanowić. - Zweryfikować, czy rozmawiamy z prawdziwym członkiem rodziny. Skontaktować się z nim, oddzwaniając. Przede wszystkim nigdy nie przekazywać pieniędzy obcym osobom! W przypadku jakichkolwiek wątpliwości, należy powiadomić policję - podkreśla Wasilewski, który tego samego dnia, gdy doszło do rekordowego oszustwa, w Łopienniku Górnym prowadził pogadankę z seniorami, której celem było ostrzeżenie przed oszustami.
W całej sprawie dziwi też zachowanie pracowników izbickiego Banku Spółdzielczego, którzy bez zastanowienia wypłacili starszej kobiecie sporą kwotę. Wiemy, że policja jakiś czas temu apelowała do banków, by w podobnych przypadkach dokładnie sprawdzić, czy seniorzy wiedzą, co robią.