środa, 20 kwietnia 2016 11:06

Dzicz z Husynnego

Napisane przez  pc
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

- Nagranie nie oddaje całości sprawy, napiętej sytuacji, agresji postronnych osób i ignorowania wydawanych przez funkcjonariuszy poleceń - Straż Graniczna wystosowała oficjalny komunikat w sprawie niedawnej interwencji, z której nagranie wywołało burzę w internecie. A w odpowiedzi pojawił się kolejny film, rejestrujący moment przed zatrzymaniem - widać na nim, jak „biedni chłopcy” z Husynnego zachowują się niczym dzikie zwierzęta.

Zamieszczony przed dwoma tygodniami w internecie film, w którym pogranicznicy z Dorohuska obezwładniają 24-letniego Dawida Cz. i jego kolegę, wywołał lawinę komentarzy. Jak relacjonowali przychylni Dawidowi, mundurowi mieli rzucić się na niewinnych chłopaków, potraktować ich gazem łzawiącym i pobić za wyrzucenie peta na ziemię. Dawid i jego kolega mieli paść ofiarą brutalnych i nadużywających uprawnień strażników. Biuro prasowe Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej
w Chełmie zdecydowało się nie komentować zajścia w miejscowości Husynne (gm. Dorohusk) „na świeżo” i wydać oficjalne oświadczenie po przeanalizowaniu całej sprawy.
- Zamieszczony na YouTube film przedstawia tylko wycinek interwencji prowadzonej przez funkcjonariuszy Nadbużańskiego Oddziału SG w dniu 4 kwietnia
w miejscowości Husynne - zaznacza ppor. SG Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy komendanta NOSG.

 

 


W ubiegłym tygodniu (12 kwietnia)
w sieci pojawił się kolejny film, tym razem rejestrujący sceny sprzed obezwładnienia zatrzymanych. Nagranie (ciut lepszej jakości niż poprzednio) utwierdza jedynie
w przekonaniu, że funkcjonariusze nie mieli łatwo i wykazali się wyjątkowym profesjonalizmem, zachowując spokój i opanowanie w takim „towarzystwie”. Bo niejeden nie wytrzymałby napięcia.
A wygląda to tak: pięciu agresywnych dresiarzy skacze wokół pograniczników, niczym małpy w ZOO. Kiedy mundurowi każą im się wylegitymować, ci śmieją się w twarz strażnikom. - „Dawaj go, bierzcie go! Je...y k...a mundur!” - wyzywają i grożą mundurowym, zagradzają im drogę i wymachują przed nosami telefonami z włączonym nagrywaniem. Na kulturalne „Ja pana poproszę do radiowozu” delikwent odpowiada: „weź wyp...aj”, odwraca się na pięcie i odchodzi. Aż przykro patrzeć. Normalny i niewinny człowiek (jak opisywali Dawida oraz jego kolegę rodzina i znajomi) raczej się tak nie zachowuje. Nie tylko
w stosunku do straży, ale do każdego.
- Funkcjonariusze Straży Granicznej, pomimo wyjątkowej agresji legitymowanych osób, wielokrotnie wzywali zatrzymanych mężczyzn do zaprzestania znieważania ich, kierowania gróźb, stawiania czynnego oporu i podporządkowania się wydawanym poleceniom - wyjaśnia rzecznik komendanta NOSG.
Postronni nie są lepsi. Dziewczyna, która tak usilnie na wcześniejszym filmu błagała o puszczenie wolno kolegów, tu stoi i z uśmiechem na ustach przygląda się, jak dresiarze się popisują (rzucają bluzgami, pstrykają palcami, plują pod nogi pogranicznikom i wyskakują z pięściami). Jeden z „niewinnych” świeci nawet gołym tyłkiem przed władzą. A na to wszystko z boku patrzą dzieci... Nic dziwnego, że jeden z pograniczników wezwał wsparcie. Szczególnie, że towarzystwo rodem z buszu wyskoczyło na straż z rozbitą butelką, tzw. „tulipanem”. - Mimo bardzo agresywnej i napiętej atmosfery stworzonej również przez osoby postronne należy stwierdzić, że działania funkcjonariuszy SG były stanowcze, konsekwentne i zdecydowane, mieszczące się w granicach przepisów prawa i przysługujących im uprawnień - dodaje ppor. Sienicki.
Wobec takich zachowań pogranicznicy mieli pełne podstawy prawne, by przy pomocy techniki podcięcia nogi i asekuracji głowy sprowadzić zatrzymanego do pozycji leżącej. Gdyby towarzystwo z Husynnego zachowało się jak cywilizowani ludzie,
a nie dzicz, sytuacja potoczyłaby się inaczej. Takiego zachowania nie da się wytłumaczyć nawet alkoholem (jeden z dresiarzy miał 1,5, a drugi 0,92 promila alkoholu w organizmie). Nic dziwnego, że po kilku dniach film zniknął z internetu.