środa, 13 kwietnia 2016 10:35

25 lat za śmierć byłej dziewczyny Wyróżniony

Napisane przez  admin
Oceń ten artykuł
(1 głos)

W ubiegłym tygodniu zakończył się głośny proces przeciwko Tomaszowi W., który 3 lata temu w Chełmie zastrzelił swoją byłą dziewczynę, a następnie usiłował upozorować jej samobójstwo. Sąd uznał go za winnego zbrodni i podtrzymał wcześniejszy wyrok 25 lat więzienia. Tomasz W. będzie musiał też zapłacić 100 tys. zł zadośćuczynienia rodzinie swojej ofiary.

Po kilku latach zakończył się głośny proces mordercy z Chełma. Wyrok skazujący Tomasza W. na 25 lat więzienia i zapłatę 200 tys. zł matce zamordowanej Bożeny S. zapadł jeszcze we wrześniu. Po odwołaniu się obrońcy oskarżonego od decyzji sądu, sprawą zajął się Sąd Apelacyjny w Lublinie. Ten podtrzymał wyrok sądu okręgowego i zadecydował, że kara 25 lat pozbawienia wolności jest adekwatna do winy. Zmniejszył jedynie wysokość zadośćuczynienia do 100 tys. zł.
Sprawa ciągnęła się od lipca 2013 roku, kiedy to w jednym z mieszkań w bloku przy ulicy Lutosławskiego rozegrał się dramat. Nieprzytomnego, z raną barku i uda, 38-letniego wówczas Tomasza W. na klatce schodowej znalazł sąsiad mężczyzny. W mieszkaniu, w kałuży krwi, leżała jego była partnerka, 30-letnia Bożena S. Obok niej znajdowała się broń. Na miejsce natychmiast przyjechały służby ratownicze. Helikopter LPR miał przetransportować kobietę do lubelskiego szpitala. Niestety, zmarła, zanim wystartował. Tomasz W. nie przyznawał się do morderstwa - utrzymywał, że jego była partnerka najpierw dwukrotnie strzeliła do niego, po czym popełniła samobójstwo.

 

 


W trakcie procesu ujawniono, że kobieta kilka miesięcy wcześniej wyprowadziła się od mężczyzny. Poznała kogoś i zakochała się. Tego dnia przyjechała do mieszkania Tomasza W., by oddać mu klucze. Były partner nie potrafił się pogodzić z zerwaniem i wziął rewolwer do ręki. Bożena S. zdołała się obronić, chwytając za wycelowaną w jej kierunku broń. Pocisk trafił w ścianę. Wówczas mężczyzna przyłożył kobiecie rewolwer do skroni. Broń wystrzeliła, a pocisk okazał się śmiertelny. Bezwzględny morderca usiłował zacierać ślady okrutnej zbrodni z zazdrości - umył ręce, sam się postrzelił i zaczął wzywać pomocy...