poniedziałek, 14 grudnia 2015 11:15

Citroen DS5 2.0 BlueHDI 180 KM

Citroen DS5 jest jednym z najbardziej futurystycznych samochodów dostępnych w salonach. To pokaz technologicznych i stylistycznych możliwości francuskiej motoryzacji i raczej tak go należy traktować, bo względy praktyczne za jego kupnem raczej nie przemawiają.

Nadwozie i wnętrze


WP 20151116 13 39 00 Pro copyTrzeba przyznać, że DS5 wygląda fenomenalnie. Powójny zderzak z ogromnymi wlotami powietrza i wielkie reflektory podkreślają chromowane listwy biegnące od lamp aż po przednie drzwi. Dalej jest jeszcze ciekawiej. Świetnie prezentują się dwukolorowe
felgi. Obłędną linię dachu wieńczy spojler zamontowany w połowie tylnej szyby, a kształt tylnych lamp swoim wyrafinowaniem powala na kolana. Deserem w tej uczcie dla oczu są chromowane końcówki wydechu wkomponowane w dół zderzaka, tak futurystycznym wyglądem zewnętrznym w parze idzie też kabina, a raczej kokpit Citroena DS5. Mamy tu olbrzymią i rozbudowaną konsolę centralną, której przedłużeniem jest tunel oddzielający kierowcę od pasażera. Znajdziemy tu kilka pokręteł i całą masę przycisków, wyświetlacz wbudowany w głęboką wnękę oraz miniaturową dźwigienkę zmiany biegów. Chwili przyzwyczajenia wymaga sterowanie szybami bocznymi, bo przyciski do ich otwierania umieszczono właśnie na tunelu środkowym. Naprzeciwko, czyli na suficie znajdziemy niemal identyczny zestaw guzików z tym, że służą one do odsłaniania aż trzech okien dachowych (kierowca i pasażer siedzący obok mają oddzielne). Oczywiste jest, że do takiego wnętrza nie pasowałby klasyczna kierownica, więc Citroen postawił na ściętą u dołu obręcz powleczoną skórą ze srebrnymi wstawkami. Tuż za nią mamy łopatki do ręcznej zmiany przełożeń i trójdzielny wyświetlacz z tarczami prędkościomierza, obrotomierza i komputera pokładowego. Prędkość oraz wskazania nawigacji dodatkowo wyświetlane są na szybce znajdującej się nad zegarami, co nie tylko ułatwia podróż, ale też czyni ją znacznie bezpieczniejszą, bo kierowca nie musi odrywać wzroku od drogi. Słowa uznania należą się Citroenowi za fantastyczne fotele, które są elektrycznie sterowane we wszystkich płaszczyznach, podgrzewane, a fotel kierowcy ma dodatkowo funkcję masażu odcinka lędźwiowego pleców. To wszystko sprawia, że każda podróż będzie czystą przyjemnością, niestety, tylko dla kierowcy i pasażera.

 

Silnik i skrzynia biegów

Pod maską testowego Citroena pracował najmocniejszy diesel o pojemności 2 litrów i mocy 180 KM. Rozpędzał on ciężkie auto do 220 km/h, a sprint od 0 do 100 km/h trwał nieco ponad 9 s. Takie parametry są wystarczające do dynamicznego poruszania się, ale nie oszukujmy się - klienci od tego typu samochodów oczekują dużo więcej. Narzekać za to na pewno nie będą na 6-stopniową skrzynię automatyczną, która „daje radę”. W teście DS5 spalił średnio 7,5 litra oleju napędowego.

Zawieszenie i komfort jazdy

Wspomniane wcześniej tryby jazdy nie wpływają jakoś znacząco na odczuwalny komfort podróżowania. Owszem, czuć różnicę pomiędzy ustawieniami Sport i Auto, ale tylko, jeśli chodzi o reakcję auta na nacisk na pedał gazu. Nastawy zawieszenia, nawet jeśli się różnią w poszczególnych trybach, są mało odczuwalne. DS jest dość sztywny, dlatego lubi dobre drogi. Na wybojach radzi sobie słabo. Do tego zawieszenie jest bardzo głośne. Pocieszeniem jest fakt, że Citroen nieźle się prowadzi, ale po takim samochodzie oczekiwalibyśmy czegoś więcej.

 

Wyposażenie i cena

172 300 zł - tyle kosztuje przyjemność posiadania Citroena DS5. Za tę cenę dostajemy naprawdę dużo. Na liście wyposażenia są m.in. skórzane, elektrycznie sterowane fotele, 7-calowy wyświetlacz z nawigacją sterowany za pomocą systemu Citroen eTouch, kamerę cofania, radar parkowania przodem, kierunkowe reflektory biksenonowe, system wyświetlania informacji w polu kierowcy VTH, skórzana tapicerkę, trzyczęściowy dach panoramiczny, bezkluczykowy dostęp do auta, dwustrefowa klimatyzacja, przednie światła przeciwmgielne z funkcją doświetlania zakrętów, kilka elektronicznych systemów dbających o bezpieczeństwo, w tym ABS, ESP, BAS i EBD.