czwartek, 25 września 2014 12:23

Zdążyć, zanim dojdzie do tragedii

Napisane przez  admin
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Mieszkańcy ulicy Sokolej chcą umieścić dwóch niepełnosprawnych braci – Zdzisława i Andrzeja K. – w Domu Pomocy Społecznej. – To dla ich dobra, ale i dla dobra innych mieszkańców. Ci mężczyźni nie są w stanie sami sobie poradzić, potrzebują opieki– mówi Andrzej Szyszko z ul. Sokolej.

Mieszkanie na ostatnim, czwartym piętrze w bloku przy ul. Sokolej zajmują dwaj mężczyźni w średnim wieku. Są niepełnosprawni, obaj na rencie socjalnej, niezdolni do pracy. Mają problemy z mową, z funkcjonowaniem z sąsiadami. Popijają alkohol. Często dochodzi między nimi do bójek, ale są uciążliwi również dla innych mieszkańców nie tylko bloku, w którym mieszkają, ale również sąsiednich.
– Widziałam, jak jeden drugiego chciał przez okno wyrzucić. Trzymał go za nogi, a ten drugi wisiał głową w dół. Mało brakowało, a spadłby z ostatniego piętra. Takich zdarzeń jest więcej. To kalecy, nieszczęśliwi ludzie, którym trzeba pomóc, bo sami się sobą nie zajmą. A to mieszkanie wyremontować i dać innym– mówi Feliksa Skiba, mieszkanka ul. Sokolej.
Mieszkanie trzypokojowe, które zajmują, jest brudne, a brzydki zapach czuć już na klatce schodowej. Wcześniej mieszkali z rodzicami i jakoś rodzina sobie radziła. Ze względu na swoją niepełnosprawność, bracia po śmierci rodziców zupełnie nie są w stanie poradzić sobie z życiem. Mają odcięty prąd i gaz, żyją bez ogrzewania, wody, okna się nie domykają, wypadają z futryn. Strach przechodzić pod ścianą, żeby nie spadły na jakiegoś przechodnia.
Mieszkańcy ulicy Sokolej od lat starają się o umieszczenie Zdzisława i Andrzeja K. w domu pomocy społecznej.

 


W końcu dojdzie do nieszczęścia
– Nikt się nimi nie interesuje. Pracownice socjalne przyjdą, spiszą protokół i pójdą, a sprawa zostaje bez rozwiązania. Nie pomagają moje interwencje w policji, administracji, urzędzie miasta – mówi Andrzej Szyszko, który od trzech lat interweniuje w sprawie braci.
– W ubiegłym roku już myślałem, że się uda. Była decyzja o umieszczeniu ich w DPS-ie, ale ostatecznie dyrekcja MOPR postanowiła dać im jeszcze jedną szansę. Ale na co szansę? Oni są chorzy. Korzystają z opieki psychologa i tylko patrzeć jak dojdzie do tragedii. Boimy się podpalenia, jakiegoś wybuchu gazu albo w końcu jeden drugiemu zrobi krzywdę – mówi Szyszko.
Podobny przypadek miał już miejsce na Bronowicach, dwa bloki dalej.
– Tam też nie słuchano naszych próśb i doszło do tragedii, zmarła bardzo młoda kobieta – przypomina Szyszko. – Zdarza się, że dopieką innym mieszkańcom, ale na ogół są grzeczni. Nie są sprawni, więc czasami narozrabiają. Ale zimą odśnieżą, jak się ich poprosi, albo zgrabią liście – mówi Andrzej Szyszko.
Mieszkańcy często pomagają
tym mężczyznom
– Bo nie ma w dzielnicy nawet miejsca, żeby zjedli posiłek. Muszą jeździć aż na Krochmalną. Korzystają z autobusu. Wiadomo, że biletu nie skasują. I zbierają mandaty. To pomagamy im. Napisałem, żeby przywrócono lokalne punkty żywieniowe. Daliśmy im też ręczniki, pościel, środki czystości, żeby trochę posprzątali w mieszkaniu – mówi Szyszko.
Społeczny Komitet Mieszkańców Bronowice na czele z Andrzejem Szyszko kilka dni temu w piśmie do MOPR ponowił prośbę o umieszczenie braci w DPS. Na początku września z inicjatywy komitetu w lokalu zamieszkującym przez braci K. odbyła się wizja lokalna z udziałem MOPR, administracji, policji i społeczników z dzielnicy. Z protokołu jednoznacznie wynika, że bracia wymagają pomocy.

 


MOPR podjął działania
Po naszej interwencji MOPR podjął działania zmierzające do umieszczenia mężczyzn w DPS-ie. „ Osobie wymagającej całodobowej opieki z powodu wieku, choroby lub niepełnosprawności, niemogącej samodzielnie funkcjonować w codziennym życiu przysługuje prawo do umieszczenia w domu pomocy społecznej” – poinformował MOPR.
– Zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy o pomocy społecznej jedną z podstaw skierowania, a następnie umieszczenia w domu pomocy społecznej, jest wniosek osoby zainteresowanej i jej wola w tym zakresie. W przypadku braku takiej zgody pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie, w okolicznościach ściśle wskazanych w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego, mogą podjąć działania w kierunku umieszczenia osoby w domu pomocy społecznej wbrew jej woli, na podstawie postanowienia sądu – informuje Magdalena Suduł, rzecznik prasowy MOPR. – Panowie aktualnie taką zgodę wyrazili i w chwili obecnej prowadzone jest postępowanie, mające na celu skierowanie ich do domu pomocy społecznej. Obydwaj panowie są bowiem osobami niepełnosprawnymi i w ocenie pracowników socjalnych oraz współpracujących służb wymagają stałej pomocy w zaspakajaniu podstawowych potrzeb życiowych. Do czasu wydania rozstrzygnięcia w przedmiocie umieszczenia w domu pomocy społecznej, będą objęci wsparciem w postaci specjalistycznych usług opiekuńczych oraz obiadów barowych, a pracownik socjalny, przy wsparciu innych służb, będzie stale monitorował sytuację rodziny – dodaje.